Przeciwko współczesnemu mikroświatu

Obserwując rozwój mikronacji w Polsce i na świecie, mogę też postawić tezę, że u źródeł mikronacjonalizmu leżało także odwoływanie się do „ancien regime”, monarchizmu, dawnego i antycznego świata królów i królestw – tak samo jak w naszym sektorze językowym pierwsze było Królestwo, tak w angielskim, portugalsko-brazylijskim i niemieckim. To nie jest przypadkowa analogia – w naturze ludzkiej leży nostalgia za „starymi, dobrymi czasami”, co widać w baśniach opowiadających niezwykle często o średniowieczu lub wczesnej nowożytności

Królując, tracimy życie

Niezwykła dysproporcja między ilością mężczyzn i kobiet w Dreamlandzie i innych państwach wirtualnych znajduje tu więc ujście w postaci związku między dwoma mężczyznami. Ta nierówność z jednej strony odciska swoje piętno na dreamlandzkiej literaturze, w której kobieta traktowana jest jako bohaterka marginalna, bohaterka bez głosu i potencjału wyrażenia siebie; z drugiej strony – kieruje autorów w stronę homoerotyzmu.

W horyzoncie idei: od Talossy do Dreamlandu

Idea pisma poświęconego filozofii polityki polskiego mikroświata narodziła się dokładnie przed rokiem – przy okazji dyskusji wokół 12. rocznicy narodzin rodzimego ruchu mikronacyjnego. Niedostatek czasu i zasobów kadrowych sprawił, że pomysł na długie miesiące trafił do szuflady, stale jednak powracając w prywatnej korespondencji. Rozdziałem definitywnie zamkniętym wydają się czasy, gdy stopki redakcyjne wydawanych w Dreamlandzie czy Scholandii periodyków z trudem tylko mieściły nazwiska swoich autorów – dość powiedzieć, wydanie „Tygodnika Morlandzkiego” z połowy 2002 roku to efekt zbiorowego wysiłku tuzina internautów. W czasach bezdyskusyjnego triumfu blogosfery – tych jednoosobowych ambon – rzecz trudna nawet do pomyślenia.